- A jakże - odparłam z nieco chytrym uśmieszkiem. Przyzwyczajenie.
Obserwowałam jej rekację. Była niby trochę zaskoczona, na początku ciut się chyba zaczęła obawiać, ale nic po za tym. Czyli nie wzbudzałam większego strachu, ale być może jakąś tam zalążkę respektu.. Nie było źle.
- Zamierzamy być do siebie wrogo nastawione, czy wręcz przeciwnie? - dodałam po chwili.
<Esterku-plasterku? XDD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz